
17 września 1939 roku, 87 lat temu, łamiąc pakt o nieagresji z 1932 r., na teren Rzeczypospolitej wkroczyła Armia Czerwona. Liczącym w sumie ok. 1,5 mln żołnierzy, ponad 6 tys. czołgów i ok. 1,8 tys. samolotów formacjom Polska mogła przeciwstawić tylko nieliczne oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza.
Na wieść o wkroczeniu Armii Czerwonej najwyższe władze RP – z prezydentem Ignacym Mościckim, marszałkiem Edwardem Rydzem-Śmigłym i członkami rządu – przez granicę w Zaleszczykach udały się do Rumunii. Wcześniej, 1 września 1939 r. Polska została napadnięta przez Niemcy.
Nawet w takiej sytuacji część polskich formacji stawiała skuteczny opór Niemcom. Od 17 września pod Tomaszowem Lubelskim armie „Kraków” i „Lublin” toczyły bój z Niemcami, usiłując przedostać się na tzw. przedmoście rumuńskie. Skapitulowały dopiero 20 września, po wyczerpaniu amunicji.
Do 28 września broniła się Warszawa, a do 2 października załoga Helu
6 października zakończyła walkę ostatnia duża polska formacja - Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie” dowodzona przez gen. Franciszka Kleeberga, która przedzierając się w kierunku stolicy, toczyła boje i z Wehrmachtem, i z Armią Czerwoną.
Wojna obronna 1939 r., nazywana też kampanią wrześniową, zakończyła się klęską Polski i zajęciem całego państwa przez Niemcy i ZSRR. Nie spełniły się jednak nadzieje Hitlera na polityczną i militarną izolację Polski. Wielka Brytania i Francja nie wywiązały się wprawdzie ze swoich sojuszniczych zobowiązań (aż do wiosny 1940 r. sytuację na Zachodzie określano terminem „dziwna wojna”), ale pokonana Polska nie skapitulowała, a struktury państwowe i wojskowe zachowały ciągłość.


















